Łapczyna Wola i tajemnice zboru

Łapczyna Wola i tajemnice zboru

Łapczyna Wola i tajemnice zboru opisał Teodor Tripplin. Urodził się on w 1812, a zmarł w 1881 roku. Był doktorem medycyny, podróżnikiem, pisarzem, jednym z prekursorów polskiej literatury fantastycznonaukowej, powstańcem listopadowym, działaczem emigracyjnym, uczestnikiem walk niepodległościowych we Włoszech i Serbii. Często bywał u swojego przyjaciela, dziedzica Turskiego w Kluczewsku. Krótką historię zboru przedstawiono tutaj: LINK.

Łapczyna Wola i tajemnice zboru

W jednym ze swoich dzieł, „Wycieczki lekarza Polaka po własnym kraju” w tomie trzecim tak opisuje zbór w Łapczynej Woli i historie z nim związane:

„Na za­chód od Klu­cze­ska, naj­wię­cej o mi­lę le­ży we wsi Łapcz­y­na Wo­la, ko­ściół dziś ka­to­lic­ki, a nieg­dyś przed trze­ma wie­ka­mi przez Dys­sy­den­tów wzniesio­ny i przez przeszło sto pięć­dzie­siąt lat za świą­tynię pro­te­stancką uży­wa­ny.

Jak­że się od­zna­cza ten przy­by­tek po­mię­dzy wszyst­ki­mi in­ny­mi ko­ścio­ła­mi całej oko­li­cy: sma­kiem po­praw­nym, wiel­ko­ścią i trwa­ło­ścią mu­rów. Wi­dać, że Dys­sy­den­ci u nas nie żałowali Pa­nu Bo­gu pie­nię­dzy na dom je­go chwa­ły, i tam tyl­ko drew­nia­ne sta­wiali ko­ścio­ły, gdzie ubóst­wo było nad­zwy­czaj­ne i gdzie­by za­pew­nie żad­na in­na sek­ta nie była po­my­śla­ła o ko­ście­le.

Ale co zna­czą owe trum­ny ze zwło­ka­mi daw­no zmar­łych pro­te­stan­tów nie w ob­szernych piw­ni­cach ko­ścio­ła, lecz na stry­chu pod da­chem ko­ścio­ła? Po­mię­dzy ni­e­mi kil­ku pro­te­stanckich Bo­bro­wnic­kich, dawnych kol­la­to­rów te­go ko­ścio­ła, a na­wet jed­na Bo­bro­wnic­ka, młoda pan­na, nad­zwy­czaj wy­so­kie­go wzro­stu?

Nikt nie wie ja­kim spo­so­bem tu­taj do­sta­li się nie­bosz­czy­cy!

Czy­by ich tu prze­nie­sio­no ze skle­pów pod­ko­ściel­nych, gdy ko­ściół ten od­da­no ob­rzą­dko­wi Rzym­skie­mu? Lecz cze­muż ich ra­czej nie od­da­no zie­mi, cze­muż ich tym spo­so­bem nie za­bez­pie­czo­no od pro­fa­na­cyi? Bo też postępo­wa­no z bied­ne­mi umar­łe­mi a dosko­na­le zmu­mio­wa­ne­mi pro­te­stan­ta­mi w ten­że sam spo­sób, w ja­ki nieg­dyś po­stą­pio­no w Upicie z po­słem Si­ciń­skim, to jest że ża­cy stra­szy­li chłopów w karcz­mie tru­pa­mi wy­kradzio­ne­mi z pod stry­chu ko­ściel­ne­go. Praw­da, że pan Czap!… [Czaplicki], tutej­szy dziedzic, do­wie­dziaw­szy się o tem, przy­kład­nie uka­rał ża­ków i w karcz­mie po­zo­sta­łych Dys­sy­den­tów znów na­powrót do tru­mien po­wkła­dać kazał. Za ży­cia, może ci cno­tli­wi nie­bosz­czy­cy ani razu nie wstą­pi­li do karcz­my i pew­no ich du­sze na tem cie­rpieć mu­sia­ły, że cia­ło znaj­do­wa­ło się w tak po­ziomem miej­scu!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *