W poszukiwaniu Januszewskich dzwonów

Kluczewsko i Januszewice to dwie miejscowości w gminie Kluczewsko oddalone od siebie o kilka kilometrów. Na przestrzeni lat ich losy toczyły się oddzielnymi torami, głownie za sprawą przynależności Kluczewska do Parafii Kurzelów oraz współistnienia oddzielnej, bardzo dawnej parafii w Januszewicach.

Losy dawnego kościoła w Januszewicach sięgają prawdopodobnie XIV wieku i opisane są w oddzielnym artykule. Faktem, który skrzyżował losy Januszewic i Kluczewska był z pozoru niemający związku z Kluczewskiem bardzo zły stan januszewskiego Kościoła w XVIII wieku.

Dziedzicami Kluczewska był wówczas ród Turskich, do których należał biskup Paweł Feliks Turski oraz jego siostrzeniec Xawery Turski. To właśnie z inicjatywy tego pierwszego, 20 kwietnia 1796 roku w Kluczewsku zebrała się specjalna komisja, która zadecydowała o budowie kościoła w Kluczewsku. O składzie zadecydował Ignacy Krasicki ówczesny arcybiskup gnieźnieński, i wybrał:

  • Ksiądz kanonik Stanisław ze Skarbkowej Woli Dunin Wolski-kanonik i oficjał piotrkowski;
  • ksiądz Stanisław Kolumna Walewski-kanonik liwski (Liw, województwo mazowieckie, powiat węgrowski);
  • ksiądz Szymon z Tymowy Tymowski proboszcz na Rząśni (obecnie
    wieś w województwie łódzkim, w powiecie pajęczańskim ;
  • ksiądz Franciszek Jankowski proboszcz na Kobielu;

Kościół zaczęto budować w 1797 roku, jednak budowa opóźniała się, z powodu problemów finansowych.

Parafię przeniesiono dopiero w 1812 roku, kiedy w Januszewicach proboszczem był ksiądz Michał Milewski, a opiekę nad nową świątynią objął Xawery Turski.

To własnie czynniki ekonomiczne, zadecydowały o przeniesieniu części wyposażenia ze starego kościoła do tego budowanego z mozołem w Kluczewsku. Postanowiono zatem przenieść spiżowe dzwony oraz resztę inwentarza z siedziby starej parafii do nowego kościoła.

Problemem okazał się transport dzwonów przez rzekę Czarną przebiegająca między obiema miejscowościami. Mieszkańcy Januszewic wskazali bród, prze który przejechać miał wóz transportujący dzwony zaprzęgnięty w woły. Według relacji wóz z dzwonami podczas przeprawy zaczął się zapadać, aż w końcu dzwony zniknęły gdzieś pod wodą i nie potrafiono ich odnaleźć. Dotarłem do dwóch wersji, z których jedna mówi, że transportowano dwa dzwony i oba przepadły, inna mówi że uratował się jeden z trzech dzwonów.

W źródłach pojawia się taki opis całej sytuacji:


„Na pierwszy rzut idą piękne dzwony. Każdy z imienia nazwany z ogromną dbałością na wóz układany i dość solidnie mocowany. Czeka ich przeprawa przez rzeką, która lubi kilka razy w roku zmienić swe koryto. Bród wskazują chłopi z Januszewic. Wszystko idzie gładko do momentu przeprawy. Nagle wóz pod swym ciężarem niczym jak w Biblii o apokalipsie, co ksiądz na ołtarzu krzyczał, wraz z końmi otchłań rzeki wsysać je zaczęła. Młody woźnica, ten od nowego pana jedynie nie klęczał i modlił się w rozpaczy. Wskoczył z nożem do wody i odciął konie od wozu, który po zdrowaśce zniknął całkowicie pod wodą. Z nim zniknęły dzwony. Postanowiono odpuścić temat na kilka dni, nim rzeka zmniejszy swój nurt. Niestety dzwonów już nie znaleźli. Po kilku dniach przyjechano ponownie pod stary kościół by drobiazgi przewozić. Wrzucono duży krzyż pielgrzymi z figurką Jezuska. Lament przy tym był okropny. Stare baby łkały, że to już koniec świata jak tak ich kościół parcelują i że już nikt ich w opiece mieć nie będzie. Tym razem okrężną drogą do nowego kościoła zwieźli. Ustawili na nowym miejscu i odetchnęli z ulgą. Nazajutrz raban się we wsi podniósł, że ktoś całe przywiezione sprzęty wraz z krzyżem ukradł. Przeszukali okolicę i okazało się, że wszystko z powrotem w starym kościele stoi. Znowu zwieźli wszystko na nowe miejsce, solidnie montując. Tym razem stawiając wartę, aby złodzieja złapać. I cud się stał. Rano, znowu wszystko na starym miejscu stało. Tym razem, po przywiezieniu kolejny raz do nowej siedziby sam Pan na warcie stanął. Cud kolejny. Rano znowu na starym miejscu stało. Pan odpuścił i nowe sprzęta i dzwony zakupił. Stary kościół przetrwał do dzisiaj, ze starym krzyżem, ale już dzwony same do niego nie wróciły”.

Januszewice koło Kluczewska woj.świętokrzyskie

Opublikowany przez Sekcja Eksploracyjna – Pałac Wielopolskich w Chrobrzu Czwartek, 18 lipca 2013

Dodaj komentarz